EAN:
9788383087672
Autor:
Wydawnictwo:
Data premiery:
2026-11-13
Rok wydania:
2026
Oprawa:
broszurowa
Format:
205x145 mm
Strony:
84
Cena sugerowana brutto:
50.00zł
Stawka vat:
5%
Oddaję w Wasze ręce mój trzeci tomik poezji. Dwa poprzednie, zatytułowane "Między niebem, wodą i ziemią" (tom pierwszy i drugi), podobnie jak obecny - "Niosę w sobie melodię" - powstały nad stawami, gdzie od dwudziestu lat mieszkamy z mężem.
To przepiękne miejsce, oddalone od najbliższych miejscowości, w którym strumień łagodnie zakręca i zasila nasze stawy. Jego niezwykły urok wywarł na mnie tak ogromne wrażenie, że zaczęłam pisać wiersze. Było to dla mnie samej zaskoczeniem, ponieważ zawsze byłam osobą praktyczną, o umyśle ścisłym - z zawodu jestem nauczycielką fizyki.
Początkowo karteczki z pierwszymi wierszami chowałam w szufladzie. Wstydziłam się je komukolwiek pokazać, obawiając się, że ktoś pomyśli, iż zwariowałam. Ale wiersze przychodziły do mnie same. Zapisywałam zachwyt nad cudami natury, swoje zauroczenia, a także przeżycia - zarówno te radosne, jak i bolesne. Pisanie stało się dla mnie sposobem wyrażania uczuć, dzielenia się troskami oraz szukania pocieszenia dla siebie i innych. Tak powstały dwa pierwsze tomiki.
Życie nie zawsze mnie rozpieszczało. Bardzo wcześnie straciłam matkę, a na moje barki spadł ciężar opieki nad czterema młodszymi braćmi. Byłam wówczas przed maturą i marzyłam o studiach matematycznych. Los jednak zdecydował inaczej. Ojciec ożenił się ponownie, a ja poczułam, że nie jestem już potrzebna, wręcz przeciwnie - zaczęłam przeszkadzać. Mając osiemnaście lat, zaraz po maturze, podjęłam pracę jako nauczycielka w szkole w górach. Studia ukończyłam zaocznie, będąc już żoną i matką.
Potem przyszła emigracja. Poczucie obcości to niezwykle bolesne doświadczenie. Uzyskałam uznanie dyplomu i podejmowałam się różnych zajęć. Jakie jednak możliwości pracy miała czterdziestoletnia emigrantka? Pracowałam między innymi przy taśmie produkcyjnej w fabryce, sprzątałam, byłam też zatrudniona w supermarkecie Walmart. Przez cały ten czas udzielałam jednak korepetycji z matematyki, a nawet przygotowywałam ucznia do matury z matematyki i fizyki.
Gdy tylko osiągnęliśmy z mężem wiek emerytalny, wróciliśmy na stare śmieci. Było to wymarzone miejsce mojego męża. Wybudował tu stawy, a otaczająca je przyroda sprawiła, że stworzyliśmy naszą urokliwą przystań.
Z czasem nadeszła starość, a wraz z nią choroba. Usłyszałam diagnozę: rak. Przez trzy lata leczyłam się w klinice w Niemczech. Myśl o wierszach, które napisałam i które wciąż czekały na wydanie, dodawała mi jednak sił i mobilizowała do walki. I wyzdrowiałam!
Jak napisałam w moim pierwszym tomiku:
"By zraniona dusza
Mogła się ukoić
Nie wolno nic pod nią chować
Trzeba wyrzucić z siebie żal".